Wyszkiwarka
Szukaj:
wyszkiwanie zaawansowane



Dokąd lecimy

Bieżący rok jest bez wątpienia jednym z trudniejszych w branży lotniczej w przeciągu ostatnich lat. Pomimo że poprzednie, bardzo optymistyczne prognozy na przyszłość zostały skorygowane, w długiej perspektywie ruch na polskich lotniskach będzie wzrastał. Zgodnie z przewidywaniami ruch na polskich lotniskach w pierwszym półroczu bieżącego roku był mniejszy niż w tym samym okresie w roku 2008.




Spadek liczby obsłużonych pasażerów wynosił w skali całego kraju 12,4 proc. Największy procentowy spadek zanotowały lotniska największe. W przypadku zdecydowanego lidera, jakim jest warszawskie Okęcie, spadek ten wyniósł 16,36 proc. Najmniejszy spadek zanotowano na rzeszowskim lotnisku. Ubyło tam jedynie 0,83 proc. pasażerów, przy czym nastąpił tam wzrost ilości operacji lotniczych, i to aż o prawie 10 proc. W przypadku niemal wszystkich lotnisk spadek operacji lotniczych był wyraźnie mniejszy niż spadek liczby obsługiwanych pasażerów.


Na tym tle wyróżnia się łódzkie lotnisko, gdzie zanotowano aż 16-proc. wzrost operacji przy ponad 9-proc. spadku liczby pasażerów. Nie jest to dobra wiadomość szczególnie dla linii lotniczych - oznacza bowiem, że pomimo zmniejszania siatki połączeń, obłożenie na zachowanych liniach spadło. Może to być w dłuższym okresie niebezpieczne, szczególnie dla przewoźników w gorszej sytuacji finansowej. Brak rozróżnienia na operacje cargo i pasażerskie w pewnej mierze zaciemnia ten obraz. Nie ulega jednak wątpliwości, że tendencja jest dla przewoźników niekorzystna.


Nie ma gdzie lądować

Polska jest krajem ze zbyt małą liczbą lotnisk pasażerskich w stosunku do potencjału. Regularny ruch pasażerski międzynarodowy obsługiwany jest przez 11 lotnisk. Dwunaste z nich, lotnisko Szczytno-Szymany, zawiesiło swoją działalność i od roku 2004 nie obsługuje ruchu pasażerskiego, choć formalnie jest to możliwe. Na tę stosunkowo niewielką liczbę portów lotniczych nakładają się ogromne dysproporcje zarówno w liczbie obsłużonych pasażerów, jak i rozłożeniu portów lotniczych na terenie kraju. Trzy największe porty w Warszawie, Krakowie i Katowicach obsłużyły w pierwszej połowie tego roku około 70 proc. (70,53 proc.) całego ruchu pasażerskiego.


Kolejne trzy - w Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu - obsługują 23,25 proc. W sumie więc sześć portów lotniczych położonych w środkowej i zachodniej części kraju obsługuje 93,78 proc. pasażerów. Jedyny port we wschodniej części Polski - Rzeszów-Jasionka - obsłużył w pierwszym półroczu 2009 roku 158 505 pasażerów, co stanowi 1,84 proc. wszystkich pasażerów obsłużonych w tym okresie na polskich lotniskach. Co prawda obecnie wykorzystanie poszczególnych lotnisk nie jest stuprocentowe, co w połączeniu z notowanymi ostatnio spadkami liczby podróżnych wydaje się stwarzać spory margines.


Jednak trzeba pamiętać, że ruch na lotniskach w ciągu roku znacznie się zmienia. Z tego powodu, by móc swobodnie działać, lotnisko musi mieć spory zapas przepustowości w stosunku do średniorocznego ruchu. Wynika to z faktu, że w okresach największego ruchu średnia dzienna jest znacznie wyższa od średniej rocznej. Udziałowcem w praktycznie każdym międzynarodowym porcie lotniczym jest państwowe przedsiębiorstwo Polskie Porty Lotnicze. Dysponuje ono różną liczbą udziałów, nie zawsze większościowymi. Tymczasem są sygnały, że zagraniczni inwestorzy są zainteresowani kupnem udziałów w niektórych portach lotniczych. Być może dla części z nich pozyskanie inwestora byłoby szansą na rozwój i dofinansowanie.

Uwaga: dane nie uwzględniają pasażerów w ruchu tranzytowym oraz G. A.


Źródło: Opracowanie ULC na podstawie informacji uzyskanych z portów lotniczych, Warszawa, lipiec 2009



Piłka dla lotnisk

Jak widać z tych danych, jest w co inwestować i potrzebne są na to znaczące środki. Impulsem do większych inwestycji ma stać się organizacja przez Polskę Euro 2012. Wbrew powszechnemu mniemaniu, dla UEFA po stadionach najważniejsze nie są autostrady, lecz lotniska. Zostały one podzielone na trzy grupy. Pierwszą tworzą porty, umiejscowione we wszystkich miastach gospodarzach (Warszawa, Gdańsk, Poznań, Wrocław), kolejne będą tzw. wspomagającymi, a do ostatniej grupy należą bazy sił powietrznych.


Z punktu widzenia rozbudowy infrastruktury jest to okazja do zdobycia dodatkowych pieniędzy oraz skorzystania z ułatwień proceduralnych. Jednak z punktu widzenia funkcjonowania konkretnego lotniska to, czy będzie ono wykorzystywane przy tej imprezie czy nie, wydaje się marginalne. Inwestycja w nowy port lotniczy czy rozbudowa starego musi być rentowna przez wiele lat. Jednorazowa, nawet największa tego typu impreza nie może decydować o planach rozwojowych.


Może je co najwyżej przyspieszyć. Tak uważa między innymi prezes krakowskiego lotniska, który na konferencji prasowej prezentującej plany lotniska podkreślał, że choć prywatnie jest zawiedziony faktem, że Kraków nie znalazł się pośród miast gospodarzy, nie zamierza zmieniać planów rozwoju ani finansowych dla lotniska. Euro 2012 może okazać się szansą nie tylko dla już istniejących lotnisk. Te, które mają dopiero powstać, również mają szansę na przyspieszenie prac. Tak jest w przypadku lotniska w podwarszawskim Modlinie. Jego powstanie przeciągane jest przez kolejne lata.


Wpisanie go na listę inwestycji istotnych dla organizacji mistrzostw spowodowało znaczne przyspieszenie prac. Inwestycja ma kosztować około 400 mln zł, z których 76,2 mln zostanie sfinansowane z przyznanych funduszy europejskich. Wiosną tego roku lotnisko uzyskało decyzję środowiskową, a ostatnio - wydaną przez wojewodę decyzję lokalizacyjną. Pomimo znacznego zwiększenia tempa, termin otwarcia tego lotniska nadal nie jest pewny. Priorytetem jest jednak modernizacja już istniejącej infrastruktury i zwiększenie przepustowości lotnisk. Warszawskie lotnisko, które obecnie jest w stanie przyjmować 36 samolotów na godzinę, ma podczas Euro mieć przepustowość co najmniej 46 operacji lotniczych na godzinę. Pozostałe porty główne, mogące obecnie przyjąć kilkanaście samolotów na godzinę, mają mieć przepustowość około 30.


Co na horyzoncie

Firma Boeing opublikowała właśnie "Current Market Outlook 2009", czyli długoterminową prognozę dla rynku lotniczego. Zdaniem analityków koncernu, w latach 2009 - 2028 nastąpi znaczny wzrost liczby pasażerów i rozbudowa floty lotniczej. Prognozowane średnioroczne przyrosty liczby pasażerów wynoszą 4,1 proc. W efekcie da to prawie trzykrotny wzrost przewozów pasażerskich.


Co prawda główne wzrosty przypadną na rynek azjatycki i amerykański, jednak jeśli uwzględnić, że rynek w naszej części Europy w wielu analizach jest oceniany jako dynamiczniejszy niż ten w krajach Europy Zachodniej, wówczas można przyjąć, że nastąpi tu znaczny wzrost. Zdaniem twórców raportu rozwojowi lotnictwa w Europie sprzyjać będzie dalsza liberalizacja rynku prowadzona przez Unię Europejską. Wiele wskazuje na to, że obecne załamanie rynku jest tylko chwilowe i w długiej perspektywie nastąpi poprawa. Im większa siatka połączeń, tym bardziej dostępne i tańsze stają się takie przewozy. Wydaje się, że nierównomierne rozłożenie portów lotniczych blokuje do pewnego stopnia ten segment rynku. Być może wspomniane wcześniej pomysły na prywatyzację lotnisk (choć częściową) pomogłyby rozwiązać przynajmniej część problemów, jakie mają lotniska już działające.

Zbigniew Bielkowicz

Konto
Login
Hasło
Zaloguj się

DARMOWY BIULETYN TURYSTYCZNY
Zapisz się | Wypisz się
 REKLAMA 

Aktualny numer
Rynek Turystyczny 07/2010

 REKLAMA