Turystyka pielgrzymkowa jest jednym z najstarszych rodzajów turystyki. Sąsiedztwo sanktuarium jest dla każdej okolicy
błogosławieństwem nie tylko w sensie religijnym, ale również ekonomicznym. Obsługa pielgrzymów jest obecnie jedną z gałęzi
turystyki, do tego rozwija się ona dynamicznie.
Nawet najbardziej religijny pielgrzym, jeśli chce dotrzeć do jakiegoś sanktuarium, musi skorzystać z różnych usług. Z tego powodu wokół
sanktuariów wyrastają całe miasteczka. Często z niewielkiej osady w ciągu kilkudziesięciu lat wyrasta sporej wielkości miejscowość.
Miasto-hotel
Doskonałym przykładem jest tu sanktuarium w Lourdes. W roku 1844 w miejscowości tej mieszkało 4155 mieszkańców utrzymujących się
głównie z rolnictwa i pracy w miejscowym kamieniołomie. Obecnie zamieszkuje tam około 18 tys. osób. Pracują oni głównie w hotelarstwie i handlu.
Imponująco rozbudowana została sieć hoteli. W roku objawienia (1858) w miejscowości znajdowały się zaledwie dwa hotele, by w roku 1900
osiągnąć ilość 50, w roku 1969 było ich już 210.
Obecnie jest tam ponad 300 hoteli. Sanktuarium ma do zaoferowania około 18 tys. pokoi noclegowych, co daje średnią 1 pokój na mieszkańca. Liczba
łóżek we wszelkiego rodzaju pokojach gościnnych (dotyczy to zarówno hoteli, jak i pokoi prywatnych czy domów pielgrzyma) szacowana jest na 35 tys.
łóżek. Tak ogromna baza noclegowa wymaga obsługi. W efekcie tego w sezonie około 30 proc. pracowników to pracownicy z innych krajów,
głównie z Hiszpanii, Włoch i krajów Afryki Północnej.
Z tego powodu miejscowość bywa niekiedy nazywana "miastem-hotelem". Równie dynamicznie rozwinął się handel. Obecnie na potrzeby
turystów-pielgrzymów pracuje ponad 30 dużych magazynów i ponad 300 mniejszych sklepów. Te ostatnie w zdecydowanej większości wyspecjalizowane
są w handlu dewocjonaliami. Co istotne, w ciągu roku w Lourdes odbywa się wiele imprez kulturalno-religijnych, jak choćby Muzyczny Festiwal Wielkanocny.
Również lokalne atrakcje niezwiązane bezpośrednio z objawieniami mają odpowiednią oprawę i infrastrukturę (np. kolejki linowe na pobliskie
szczyty).
Dzięki temu średni czas pobytu pielgrzyma w Lourdes wynosi ponad 3 dni. Obecnie sanktuarium odwiedzane jest przez około 6 mln osób rocznie. W roku 1948 powstało
nawet lotnisko, które obsługuje ponad 400 tysięcy pasażerów rocznie.
Polski produkt pielgrzymkowy
Polska posiada dwa sanktuaria o zasięgu globalnym. Są to sanktuarium w Łagiewnikach i na Jasnej Górze. Niestety, w obu przypadkach możliwości
związane z tymi miejscami są zdecydowanie niewykorzystane. Dotyczy to szczególnie Jasnej Góry. W przypadku sanktuarium w Łagiewnikach dość dobrze
uzupełnia się ono z ofertą turystyczną Krakowa.
Dotyczy to zarówno bazy noclegowej, jak i większej oferty turystycznej. Turyści przybywający do tego miejsca mają możliwość skorzystać ze
świeckich imprez i produktów turystycznych, których w Krakowie i okolicach nie brakuje. Jest również oferta religijna, jak choćby Szlaki Religijne
Krakowa, które prezentują najważniejsze miejsca kultu. Być może ma to wpływ na fakt, że Łagiewniki odwiedza około 1,8 mln
pielgrzymów aż z 85 krajów, co jest swoistym rekordem, gdyż Lourdes czy Fatimę odwiedzają goście z około 70 krajów.
Jeśli uwzględnić fakt, że jest to sanktuarium stosunkowo nowe w skali globalnej (zostało poświęcone przez Jana Pawła II w 2002 roku, choć na
liście sanktuariów znajduje się od 1968 roku), to można przypuszczać, że za kilka lub kilkanaście lat będzie należało do
najczęściej odwiedzanych sanktuariów na świecie. Zwłaszcza że od czasu poświęcenia przez Papieża ilość odwiedzających
wzrosła dwukrotnie.
Świetna marka - produkt gorszy
Znacznie gorzej wygląda oferta Częstochowy. Sanktuarium na Jasnej Górze odwiedzane jest rocznie średnio przez 4 mln pielgrzymów. Niestety z powodu stosunkowo
słabej oferty towarzyszącej oraz nieproporcjonalnie małej bazy noclegowej średni czas pobytu pielgrzymów wynosi mniej niż 1 dzień. Wydaje się
więc, że potencjał tego miejsca jest zdecydowanie za mało wykorzystany.
Zwłaszcza że Jasna Góra jest jednym z najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych sanktuariów maryjnych chrześcijaństwa. Jest to więc
produkt o silnej marce, niestety nieeksploatowanej wystarczająco. Dotyczy to szczególnie ofert towarzyszącej, gdyż w samym sanktuarium dzieje się sporo przez
cały rok, jednak jak pokazuje przykład innych sanktuariów, aby zatrzymać dłużej pielgrzymów, trzeba im zaoferować również bardziej
przyziemne formy zwiedzania i, co najważniejsze - odpowiednio dobry wachlarz usług.
Naj... zawsze ciekawe
Licheń jest obecnie drugim po Jasnej Górze sanktuarium maryjnym. Gigantyczna bazylika, jaka została wybudowana w tej miejscowości, stanowi dodatkową
atrakcję turystyczną - jest to przecież największa świątynia katolicka w Polsce, siódma w Europie i jedenasta na świecie. Jest to miejsce, w
którym wprawdzie tradycje sanktuarium liczą już ponad 150 lat, jednak dopiero ostatnie kilkanaście lat było okresem ogromnego rozwoju ruchu pielgrzymkowego. Nie
bez znaczenia jest tu fakt tworzenia rozmaitych dzieł, które przyciągają pielgrzymów pragnących nie tylko wrażeń religijnych, ale
też, by zaspokoić zwykłą ciekawość.
Poza wspomnianą już bazyliką, niezwykle oryginalnym miejscem jest sztucznie usypane, dwudziestopięciometrowe wzniesienie z kamieni z licznymi kapliczkami i grotami, w
których umieszczono poszczególne stacje Drogi Krzyżowej. Część kamieni pielgrzymi przywieźli na licheńską Golgotę z
różnych miejsc świata - m.in. z Góry Tabor, Góry Oliwnej i Kalwarii Jerozolimskiej.
Wiele osób udaje się tam właśnie ze względu na owe wyjątkowe budowle i rozwiązania. Oferta biur podróży organizujących wyjazdy
pielgrzymkowe jest obecnie bardzo zróżnicowana. Czasy, kiedy jechało się w spartańskich warunkach, by odwiedzić jedno sanktuarium, już
minęły. Obecnie oferta jest niezwykle złożona i najczęściej wyjazd obejmuje odwiedzenie kilku sanktuariów. Coraz częściej jest on
połączony ze zwiedzaniem położonych na trasie czy w pobliżu "świeckich" atrakcji turystycznych. Coraz częściej ofertę pielgrzymkową
mają duże biura, które tworzą po prostu osobny dział zajmujący się tego typu ofertami.
Polscy pielgrzymi w statystykach: Średnio 7 mln Polaków, czyli ok. 15 proc. ludności, wybiera się z pielgrzymką. Stanowi to od 3 do 5 proc. wszystkich
chrześcijan pielgrzymujących na świecie i aż 20 proc. pielgrzymujących Europejczyków.
Nielegalne pielgrzymki
Trudno ocenić, jak duża jest szara strefa pielgrzymkowa. Według niektórych szacunków może ona obejmować nawet 20-30 proc. rynku pielgrzymkowego.
Duże ilości wyjazdów (zwłaszcza krajowych, choć nie tylko) organizowane są poza oficjalnymi biurami. Zajmują się tym parafie i rozmaite
stowarzyszenia.
Co ciekawe, organizują one również wyjazdy do sanktuariów nieuznanych oficjalnie przez Kościół katolicki. Tak jest w przypadku Medjugorie, w
którym dotychczas nie uznano oficjalnie objawień, w związku z czym nie są tam organizowane oficjalne pielgrzymki (np. diecezjalne). Jednak przybywają tam
liczne grupy z całego świata. W przypadku Polski są to najczęściej wspomniane wyżej grupy "sąsiedzko-parafialne" wynajmujące samodzielnie
autokar i rezerwujące noclegi.
Wiele zakonów zajmujących się pielgrzymkami posiada legalne biura podróży wraz ze wszystkimi związanymi z tym obowiązkami, a prowadzący je
duchowni posiadają wymagane uprawnienia. Turystyka pielgrzymkowa, jak każda gałąź tej branży, jest poza wszystkimi innymi jej cechami ogromnym biznesem.
Niestety, podobnie jak wiele innych segmentów tego rynku, nie jest dostatecznie profesjonalnie zorganizowana. Dotyczy to przede wszystkim segmentu przyjazdów (legalne biura
organizujące wyjazdy zwykle robią to rzetelnie i fachowo), który, jak się wydaje, posiada duży potencjał, którego jak na razie nie wykorzystujemy
dostatecznie. W niniejszym tekście skupiliśmy się na pielgrzymkach chrześcijan.
Tymczasem Polska jest jednym z miejsc, do których pielgrzymują między innymi wyznawcy niektórych odmian judaizmu. Również w tym wypadku
możliwości nie są odpowiednio wykorzystane (choć w tym przypadku jest to znacznie trudniejsze).