Propozycje Ministerstwa Sportu i Turystyki dotyczące nowych poziomów gwarancji dla biur podróży wywołały gorące dyskusje wśród
zainteresowanych. Według podanych ostatnio w mediach informacji podstawę do obliczenia wysokości gwarancji miałoby stanowić co najmniej 12 proc. rocznych
przychodów z tytułu organizowania imprez turystycznych, w stosunku do dotychczasowych 6 proc. Zwiększyć miałby się także zakres ochrony. Wszystko to
drastycznie podniosłoby koszty funkcjonowania biura podróży. Jest to tak naprawdę kluczowa kwestia, która może zmusić wielu
przedsiębiorców do likwidacji własnych firm lub działania w "szarej strefie". Na razie nic nie jest przesądzone. Postanowiliśmy zapytać o zdanie na ten
temat praktyków. Chcemy w ten sposób udostępnić nasze łamy tym, którzy działają na rynku na co dzień.
Robert Ochwat
Biuro Turystyczne OLIMP
Zmiany zabezpieczeń biur podróży z pewnością są konieczne, obecne zapisy nie zabezpieczają bowiem w pełni interesów klientów -
cierpią na tym klienci, cierpimy i my, branża turystyczna, której klienci poprzez zbyt małe zabezpieczenia nie mogą w pełni zaufać. Wprowadzenie
zmian i lepsze zabezpieczenia mogą przyczynić się do poprawienia wizerunku biur podróży sprawiając, iż staną się one instytucjami,
którym klient może bez wahania powierzyć organizację swojego ciężko zapracowanego urlopu.
Podniesienie sumy gwarancyjnej z 6 aż do 12 procent rocznych przychodów to jednak śmiały i nie do końca rozważny ruch. Koszty takiego zabezpieczenia
spowodują bowiem wzrost cen wyjazdów (i tak już drogich w związku z osłabieniem się naszej waluty), spadek liczby klientów wynikły z
podniesienia cen i jednoczesny duży wzrost kosztów takiego zabezpieczenia może okazać się zabójczy, szczególnie dla mniejszych firm turystycznych
oraz powiększenia się "szarej strefy", zmniejszenie się zaś liczby organizatorów na rynku doprowadzi nie tylko do ograniczenia oferty, ale i do dalszego wzrostu
cen, tym sposobem chęć ochrony klienta spowodować może wymierne straty dla niego samego.
Remigiusz Talarek
Sales & Marketing Manager Rainbow Tours SA
Złożyliśmy do PIT wiele zastrzeżeń dotyczących nowelizacji ustawy o świadczeniu usług turystycznych, w tym także do rażąco
wysokiego wzrostu wysokości gwarancji powrotu klienta do kraju. Wprowadzenie tak wysokich progów (trzy razy wyższych niż obecne!!!) doprowadzi do
niemożności spełnienia tych wymogów przez wielu organizatorów turystyki, przede wszystkim podmiotów krajowych, a co za tym idzie - zubożenie i
zmonopolizowanie rynku usług turystycznych przez podmioty zagraniczne.
Obecny poziom gwarancji w wypadku zaistnienia okoliczności uzasadniających wypłaty z gwarancji zasadniczo okazywał się niewystarczający, dlatego też
Komisja Europejska zwróciła się do Polski z żądaniem podwyższenia sum gwarancyjnych. Ale w obecnej sytuacji nie ma ekonomicznych podstaw do
zwiększenia wysokości zabezpieczeń i nadmiernego obciążenia obowiązkami finansowymi prowadzących działalność
touroperatorską. Szczególnie że w praktyce podmioty udzielające tego typu zabezpieczeń żądają obecnie złożenia kaucji (w
formie depozytu) w wysokości co najmniej 15-25 proc. wielkości udzielanej gwarancji bądź ustanowienia hipoteki na nieruchomości, której wartość
przewyższa wartość kaucji.
Trzeba więc liczyć się, że touroperatorzy będą mieli bardzo duże trudności w otrzymaniu gwarancji płatności na zapłatę tak
wysokich sum. W przypadku Rainbow Tours gwarancja na rok 2009 wynosi 10 milionów złotych, według nowych przepisów winna wynosić ponad 30 milionów.
Ustawodawca powinien rozważyć też, że koszt związany z funkcjonowaniem powyższych zabezpieczeń znacząco wpłynie na wzrost cen
wycieczek i zubożenie rynku turystycznego (bo nie wszyscy touroperatorzy temu obowiązkowi podołają). Sensownym rozwiązaniem powyższej sytuacji (ale
twórca nowelizacji o tym nie pomyślał) byłoby utworzenie specjalnego funduszu gwarancyjnego, którego udziałowcami (wpłacającymi) byłyby biura
podróży świadczące usługi turystyczne (touroperatorzy) i z którego to funduszu wypłacane byłyby ewentualne świadczenia w wypadku upadku
któregokolwiek z udziałowców funduszu. Takie rozwiązania są przyjęte w krajach Unii - np. w Niemczech czy Holandii. Ponadto dojście wielkości
gwarancji do 12 proc. przewidywanych obrotów na dany rok powinno być rozłożone w czasie - 3 letni okres dostosowawczy byłby zupełnie na miejscu.